Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu
Proszę czekać
Nie znaleziono wyników
Podaj minimum 3 znaki
Facebook Youtube

Visoka škola za menadžment i dizajn ASPIRA, Chorwacja

Piotr Cyrwus, student Nauk o Sporcie

Na początek – dlaczego Split?

Chorwacja była moim drugim wyborem, bo brzmiała mi jakoś tak za mało egzotycznie, pierwszym był Cypr. Szybko jednak zorientowałem się, że z Nikozji do morza wcale nie jest tak blisko, lecąc tam samolotem będę miał problem z powrotem na święta, a mięso jest tam bardzo drogie, bo tylko z importu. I wtedy objawiły mi się wszystkie zalety Splitu – 70% obwodu tego miasta graniczy z morzem, autem mogę dojechać tutaj w 13 godzin, a wołowina i wieprzowina są tu tańsze niż kurczak. Na dodatek posiłki w restauracjach studenckich są dofinansowywane, dzięki czemu za obiad składający się z 2 kotletów, smażonego sera, kartofli, sałatki, zupy, owoca i deseru płacę równowartość 8 złotych, nie dużo skromniejsza kolacja kosztuje niecałe 5.
Przyjazd samochodem był strzałem w dziesiątkę – dzięki niemu w każdy weekend wraz ze znajomymi odkrywam nowe zakątki Chorwacji, Bośni, a czasem również Czarnogóry. Od kilku lat Chorwacja na wakacje jest droga – to prawda, ale dopiero w sezonie! Przed sezonem wejściówki do parków narodowych kosztują mniej niż 20% ceny wysokosezonowej, a wstęp na większość mniej popularnych atrakcji jest przeważnie darmowy.  Pobyt w Splicie otwiera przede mną masę możliwości – od sportów wodnych począwszy – wszak jest to idealne miejsce na uprawianie kitesurfingu i windsurfingu, poprzez całodniowe rejsy motorówką dookoła pobliskich licznych wysp, którą wspólnie ze znajomymi wynająłem w tym tygodniu już drugi raz, po wspinaczkę po naprawdę wymagających górach, takich jak Mosor i Kozjak.

Zadziwiające jest podobieństwo charakterów Chorwatów do Polaków – wszak historię mamy zupełnie inną, to jednak wieloletni socjalizm odcisnął swe piętno na obydwu nacjach. Jedna rzecz nas jednak zasadniczo różni – Chorwaci, zwłaszcza zamieszkujący Dalmację, są niesłychanie leniwi. Lwia część Chorwackiej gospodarki opiera się na turystyce, co zresztą widać jak na dłoni w Splicie. Większość tubylców przez 3 miesiące w roku para się wynajmem mieszkań otrzymywanych przez pokolenia w spadkach, by kolejne 9 miesięcy jeździć na wakacje i cytując mojego kolegę „pić  5 kaw dziennie po 3 godziny każdą” co jest stwierdzeniem nieco przejaskrawionym, lecz nie odbiega zbyt mocno od prawdy. Z kolei czas pracy oscylujący w okolicach 6 godzin z wliczoną płatną godzinną przerwą na kawę to domena nielicznych pracujących w innych sektorach gospodarki. Zajęcia na godzinę 16 oznaczają że od godziny 16 zaczynamy się zbierać, a spóźnienie do 20 minut nie wymaga słowa usprawiedliwienia, w każdej sytuacji jest traktowane jako norma. Z resztą, zwykle o 16.05 jeszcze nikogo nie będzie, włącznie z nauczycielem. Ta reguła znajduje swoje potwierdzenie na ulicach miasta, gdyż podczas swojego dotychczasowego pobytu nie widziałem ani jednej osoby która by biegła lub szła bardzo szybkim krokiem w celu innym niż dla sportu. Absolutnie tego stylu życia jednak nie krytykuję, wręcz przeciwnie, jest bardzo przyjemny i szybko do niego można przywyknąć. . „Pomalo” – to właśnie wszechobecne hasło definiujące życie w tym mieście. Kolejną dość charakterystyczną dla tego rejonu Chorwacji rzeczą jest niechęć do stolicy i jej mieszkańców, tutaj jednak uzasadniona głownie zaszłościami historycznymi i prywatnymi pobudkami. Nie można powiedzieć że są znienawidzeni na równi z Serbami, jednak częstym zjawiskiem jest celowe niewpuszczanie z podporządkowanej samochodów których blachy zaczynają się od literek ZG, lub bardzo często opowiadane(nawet w trakcie wykładów) złośliwe żarty i anegdoty o zagrzebiakach.

O mojej uczelni jeszcze słów kilka – Aspira jest uczelnią prywatną, płatną, o czym dowiedziałem się dopiero po przyjeździe na miejsce. Stypendyści programu Erasmus oczywiście są zwolnieni z płacenia czesnego. Jest to uczelnia bardzo mała, zarówno powierzchniowo (niewielki budynek dzieli z salonem Mercedesa), jak i pod względem liczebności studentów, których na całej uczelni jest około 300. Ta właśnie niewielkość stanowi o jej unikalnym, bardzo przyjaznym, rodzinnym można by rzec klimacie. Rzeczą z którą nie spotkałem się nigdzie indziej, która nie jest praktykowana również na żadnej innej uczelni w Splicie, są organizowane przez Aspirę wycieczki szkolne. Średnio 2-3 razy do semestru uczelnia organizuje jedno lub kilkudniową wycieczkę dla wszystkich chętnych studentów, którzy podczas jej trwania są oczywiście zwolnieni z zajęć. Za przykład podam odbywającą się w następnym  tygodniu wycieczkę do Budvy do Czarnogóry na 3 dni, oraz zbliżający się pod koniec maja jednodniowy wypad na rafting rzeką Cetiną.

Wszystkie zajęcia dla Erasmusów odbywają się po angielsku, którym płynnie posługuje się każdy pracownik tej uczelni. Grupy zajęciowe są bardzo małe, w moim przypadku od 3 osób na Socjologii, do 11 na języku Chorwackim, co pozwala nauczycielom na bardzo indywidualne podejście do ucznia. Rzeczą która bardzo mi się podoba jest to, że w 60% uczymy się tego, co nas, jako grupę interesuje. Nie funkcjonują tutaj kartkówki, wejściówki czy kolokwia, zamiast tego po każdych zajęciach jest do wykonania mała, 10-20 minutowa praca, w różnych formach. Wiedza sprawdzana jest w formie 2 egzaminów – jednego śródsemestralnego i drugiego końcowego. Mimo że nazwa mojego kierunku brzmi Sports Management, to dużo więcej tutaj zarządzania niż sportu. Przekazywana wiedza jest jednak bardzo konkretna i przydatna, za przykład podam mojego nauczyciela pana Danko Uglešić , który jest właścicielem drugiego największego klubu BJJ w Chorwacji. Na zajęciach opowiada nam o wszystkich aspektach funkcjonowania klubu i organizacji zawodów, łącznie z pokazywaniem nam dokumentacji klubowej, kontraktów czy korespondencji z kontrahentami.

Aspira, z racji ukierunkowania uczelni, stawia na praktykę zawodową i może pochwalić się współpracą z ogromną liczbą lokalnych i ogólnokrajowych pracodawców, do których wysyła swoich studentów na praktyki zawodowe. Nie tyczy się to co prawda Erasmusów, jednak i my na tym korzystamy, bowiem dzięki tym koneksjom uczelnia może pomóc w znalezieniu pracy dorywczej. Jak się dość szybko przekonałem, stypendium z programu wystarcza jedynie na naukę, spanie i jedzenie, a jeśli chcemy robić coś więcej, nieodzownym staje się znalezienie dodatkowego źródła finansowania swoich zachcianek. I tak, dzięki pomocy ze strony uczelni, zatrudniony zostałem w jednym z najlepszych hoteli w Splicie, na bardzo korzystnych warunkach. Wkraczając samemu do całkowicie nowego środowiska, zwykle poznaje się masę nowych ludzi – tak również było w moim przypadku. Oprócz środowiska Erasmusów, które tutejszy oddział ESN bardzo skutecznie i aktywnie stara się integrować, organizując przynajmniej 2 eventy w tygodniu, poznałem sporo Chorwatów, jak również podróżników ze sporego kawałka świata, bowiem wobec posiadania przez nas przestronnego salonu z 2 kanapami, wspólnie ze współlokatorami zdecydowaliśmy o udostępnianiu go chętnym couchsurferom.

Relację tą zakończę zaproszeniem – po pierwsze, na Erasmusa w Splicie, bo jest to z wielu względów świetny kierunek. Gdybym miał wybierać ponownie nie wahałbym ani chwili. Po drugie – na kilkudniowy wypad nad morze! Jak wspomniałem, przyjmuję couchsurferów, więc jeśli chcesz budżetowo i bardzo przyjemnie spędzić parę dni, to drzwi mojego salonu stoją dla ciebie otworem. Kontakt do mnie dostaniesz u cudownej Pani Moniki Ileckiej, której z tego miejsca jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Vidimo se!