Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu
Proszę czekać
Nie znaleziono wyników
Podaj minimum 3 znaki
Facebook Youtube Twitter Instagram LinkedIn Biuletyn Informacji Publicznej AWF Wrocław

InterNapa, Cypr - w dobie COVID-19 - wg Małgorzaty

Małgorzata Kowalik
studentka TiR

Pobyt za granicą w czasach pandemii – Erasmus na Cyprze

Życie studenta na wymianie w czasie pandemii koronawirusa nie należy do najłatwiejszego, zwłaszcza, jeśli musi on stawić czoła tylu ograniczeniom, ilu stawia osoba przebywająca na Cyprze. Z całą pewnością jednak warto!

W okolicach świąt Bożego Narodzenia rząd Cypru zapowiedział nowe obostrzenia w celu zapobiegania rozpowszechniania się wirusa. Jak to wyglądało w praktyce? Zaczęło się od godziny policyjnej – po 21 nie można przebywać poza miejscem zamieszkania, aż do godziny 5 nad ranem. Wyjątek stanowią jedynie uzasadnione zakupy w aptece, wizyta w szpitalu lub dojazd z i do pracy. Wszystko oczywiście musi być udokumentowane, aby w razie kontroli policji przedstawić stosowne uzasadnienie. Dodatkowo nie wolno przekroczyć progu nie swojego mieszkania. Jak wszystkim nam dobrze wiadomo – studenckie życie nie kończy się o 21 i wymaga wręcz spotkań z innymi. Zwłaszcza gdy jest się z dala od rodziny i bliskich potrzebny jest ten kontakt z drugim człowiekiem. Nowe ograniczenia nie były więc nam  zbytnio na rękę, ale trzeba było się z nimi pogodzić.

Maseczki stały się nieodłącznym elementem wyjścia z domu, choćby żeby wyrzucić śmieci... Jedynym wyjątkiem od ich noszenia poza domem był trening. Od tego momentu wyjście na plażę zaczęliśmy określać wyjściem na trening. Nie mogliśmy pogodzić się z tym, że opalanie się na pustej plaży bez maseczki może kosztować nas mandatem na 300 euro. Nie mogliśmy jednak nie ryzykować, przez prawie cały grudzień i styczeń temperatury oscylowały około 20-22 stopni.

Drugim krokiem na jaki zdecydował się rząd Cypru było zamknięcie sklepów innych niż spożywcze, a także restauracji z opcją jedzenia na miejscu. Co to dla nas oznaczało? Jak tylko dostaliśmy takie informacje szybko pobiegliśmy do sklepów z pamiątkami zaopatrzyć się w upominki dla rodziny i przyjaciół. W związku z ogłoszeniem nowych obostrzeń sklepy z ubraniami i właśnie pamiątkami zdecydowały się w dużej ilości na znaczne promocje na swoje towary, więc poniekąd na nowych wytycznych skorzystaliśmy.

Przejdę teraz do najbardziej restrykcyjnych zmian, na jakie zdecydowała się władza – na Cyprze poza wciąż obowiązującą godziną policyjną, rzeczą determinującą przebieg naszego pobytu stały się SMS-y. Aby wyjść z domu należało (i należy aż do teraz) wysłać wiadomość tekstową na specjalnie przygotowany numer, zawierającą numer dowodu osobistego lub paszportu, kod pocztowy miejsca w którym się aktualnie przebywa oraz numer z listy przyporządkowany konkretnemu uzasadnieniu wyjścia z domu. Na liście znalazły się takie możliwości: absolutnie konieczne wyjście do urzędu; wyjście z psem na spacer w bliskiej odległości od miejsca zamieszkania; wyjście do sklepu; wyjście do apteki; wizyta w szpitalu; pomoc dla rodziny lub osoby przebywającej na kwarantannie; wyjście na trening; wyjście w celu zrobienia testu na Covid-19 lub odebrania jego wyników; inne uzasadnione i pilne wyjście z domu. Samo wysłanie wiadomości to jednak nie koniec, bo przejść próg domu można było jedynie po otrzymaniu wiadomości zwrotnej z zezwoleniem na dane wyjście. Czas jaki przysługiwał nam na przebywanie poza domem to początkowo tylko 2 godziny, po jakimś czasie zastąpiono to jednak 3 godzinami. Każda osoba miała prawo do wysłania dwóch takich wiadomości dziennie i otrzymywała zgodę na wyjście (jeśli oczywiście wysyłała je poza godziną policyjną). Co to dla nas oznaczało? Nasze życie sprowadziło się jedynie do wizyt w sklepie i wyjść na treningi. Oczywiście w teorii, bo jak tu się nie spotkać, nie porozmawiać i nie przejść brzegiem morza w świetle zachodzącego za horyzontem słońca. Trzeba się było jedynie dobrze kryć.

Miałyśmy z koleżankami jedną taką sytuację, kiedy pojechałyśmy na spacer do Parku Narodowego. Byłyśmy w trójkę, a jako powód wyjścia z domu wysłałyśmy SMS, że idziemy na trening (w naszym rozumieniu spacer to jak najbardziej forma treningu ☻). Problem był jednak taki, że na trening można pójść albo samemu, albo maksymalnie z drugą osobą, jednak już w trzy osoby jest to spotkanie nielegalne. Pech chciał, że autobus na który chciałyśmy zdążyć uciekł nam dokładnie sprzed nosa. Co więc zrobiłyśmy? Żeby nie stać godzinę na przystanku przy drodze i nie narażać się na spojrzenia przejeżdżających ludzi (a już na pewno policji), siadłyśmy sobie na kamieniach w krzakach i godzinę przesiedziałyśmy w takim otoczeniu nie dając się zauważyć nikomu z przejeżdżających.

Padnie pewnie pytanie, czy ktoś to w ogóle kontrolował, czy wiadomość została wysłana, czy nie. Otóż jak najbardziej! Policja od momentu wprowadzenia wiadomości do rządu wyszła całą gromadą na ulice. Kontrole zdarzyć się mogły o każdej porze, wielokrotnie byłam świadkiem, kiedy policja zatrzymywała się przy przystankach autobusowych i dokładnie przepytywała czekających tam ludzi dokąd jadą, czy mają wysłaną wiadomość i o której to było. Policja zamiast mierzyć prędkość przejeżdżającym samochodom zaczęła zatrzymywać pojazdy do kontroli SMS-ów u ich pasażerów. Nie jest to jednak szczyt ich możliwości, bowiem zdarzały się sytuacje, kiedy policja zatrzymywała autobus i sprawdzała wiadomości każdego z pasażerów. Z takimi utrudnieniami przyszło się nam mierzyć podczas ostatnich tygodni naszej Erasmusowej przygody.

Pandemia nie wpłynęła jednak jedynie na życie miejscowych i turystów. Na wyspie są jeszcze inni, bardzo liczni mieszkańcy. Mówię tutaj o kotach, których na Cyprze żyje ogromna liczba. W normalnych okolicznościach, kiedy turyści odwiedzali Cypr, a miało to miejsce często poza sezonem - nie tylko w lecie, zawsze któryś rzucił coś kotom siedzącym na przystanku, czy przy ławce przy drodze. Kiedy turystów zabrakło, koty odczuły to bardzo boleśnie. Można powiedzieć, że całe gangi zaczęły grasować po ulicach i wypatrywać kogoś, kogo można by zaczepić i zdobyć jedzenie. Oczywiście takie sytuacje nie miały miejsca wszędzie, bo znalazło się wiele takich osób, które codziennie kotom suchą (a czasem i mokrą) karmę przynosiło. Miałam jednak kilkukrotnie sytuacje, że idąc z zakupami na przystanek autobusowy zostałam przez te koty delikatnie mówiąc zaczepiona. Nie miały oporów, żeby wchodzić do toreb i na własną rękę szukać czegoś do jedzenia. I jak takie spotkania z gangiem się kończyły? Jeśli miałam wystarczająco dużo czasu, to po prostu szłam na następny przystanek, bo o siedzeniu na ławce w spokoju nie było przy nich mowy.

Na Cyprze w ramach programu Erasmus+ spędziłam dwa osobne semestry. Czy w czasie pandemii było inaczej? Tak, zdecydowanie inaczej. Czy było gorzej? Było trudniej, to z całą pewnością, ale nie powiedziałabym, że gorzej. Czas pandemii pozwolił mi zwrócić uwagę na zupełnie inne elementy, niż miało to miejsce rok wcześniej. Doceniłam piękno najbliższej okolicy, w której mieszkałam i dostrzegłam zupełnie inne oblicze miejsc, w których już przecież przed rokiem byłam.

PORADY MAŁGORZATY

Jeśli zastanawiasz się, czy wyjechać na wymianę zagraniczną i odbyć semestr lub dwa na innej uczelni, to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć Ci, że jest to wspaniała możliwość na poszerzenie horyzontów, nie tylko w aspekcie samych studiów, ale również całego funkcjonowania za granicą, poznawania nowych ludzi i ich kultur. Ja zrealizowałam semestr zimowy na Cyprze i jestem bardzo zadowolona.
Jest natomiast kilka rzeczy, o których nie zdawałam sobie sprawy przed wyjazdem, na które polecam zwrócić uwagę!

  1. Wyjeżdżając na Erasmusa musisz zatroszczyć się o międzynarodową kartę studencką, oczywiście jeżeli chcesz korzystać ze zniżek (na przykład na komunikację miejską w miejscu, w którym będziesz mieszkał). Sprawdź jednak koniecznie, czy dany typ karty jest uznawany w kraju do którego się wybierasz. W moim przypadku okazało się, że karta Euro26 - owszem, jest usankcjonowana na Cyprze, jednak nie dokładnie ten typ, który wyrobiłam w Polsce przed wyjazdem. Używałam jej w zasadzie tylko w komunikacji miejskiej i mimo iż mój podtyp znajdował się na liście kart, których nie należy uznawać, to w większości przypadków mogłam liczyć na dobrą wolę kierowców sprzedających mi bilety ulgowe. Nie było tak jednak we wszystkich przypadkach kupna biletów i czasem zdarzyło się, że spotkałam się z nieprzyjemnościami i odmową sprzedaży biletów dla studentów. Po co więc sobie fundować problemy, jeśli można zawczasu sprawdzić, czy karta na pewno będzie akceptowana? Jeśli nie, to można znaleźć inny jej odpowiednik, na przykład międzynarodową legitymację studencką ISIC.
  2. Decydując się na wyjazd i załatwiając wszystkie związane z nim formalności, spotykasz ludzi, którzy w znacznym stopniu pomagają Ci wszystkiego dopilnować i załatwić w jak najkorzystniejszej dla Ciebie formie. Nie mówię tutaj tylko o pracownikach naszej uczelni, ale także o osobach z tej drugiej strony - uczelni na którą pojedziesz. I właśnie w tym miejscu polecam przygotować się przed wyjazdem na ogrom takiej życzliwości (przynajmniej tak było w moim przypadku). Wiadomo, że wyjeżdżając na kilka miesięcy chcemy zabrać jak najwięcej rzeczy, jedna walizka nawet o maksymalnej wadze w samolocie może wydawać się za mała. Dobrym pomysłem jest więc zabranie kartek pocztowych z Polski, czy z samego Wrocławia. Nie zajmują one dużo miejsca, są lekkie i nie wpłyną na zwiększenie ciężaru walizki, natomiast wypisane już na miejscu mogą sprawić miłą niespodziankę adresatom. Nie tylko pracownikom uczelni, ale również nowo poznanym znajomym! Nie oszczędzaj więc na kartkach pocztowych. Miłym gestem będzie również zabranie polskich słodyczy dla koordynatora programu Erasmus+ w uczelni przyjmującej. Na pewno się ucieszy! Jeśli jednak nie masz na nie miejsca w bagażu, czy w bagażu podręcznym możesz przemyśleć ich zakup na lotnisku w strefie bezcłowej. Zapłacisz z pewnością odrobinę więcej niż w zwykłym sklepie, jednak będziesz mógł zabrać je na pokład w reklamówce i nie będzie to podlegało dodatkowym kontrolom wielkości bagażu podręcznego.
  3. Zastanawiasz się czy brać leki przeciwbólowe, czy na przeziębienie? Przecież w kraju do którego lecę też są apteki, wszystko kupię na miejscu - też tak myślałam... Oczywiście, tam dokąd się wybieracie zapewne są apteki, ale to, czy znajdziecie w nich poszukiwane przez was leki, to już wątpliwa kwestia. A nawet, jeśli je spotkacie, to prawdopodobnie będą w nieco wyższych cenach niż tu w Polsce. Przykładowo - zwykły magnez na Cyprze kosztował około 10 razy więcej niż w Polsce. Dlatego polecam zabezpieczyć się w przynajmniej w te podstawowe leki na przeziębienie, czy przeciwbólowe, a także w elektrolity i minerały, bo przy ciepłych temperaturach, takich jak w październiku na Cyprze - można je szybko powytracać.
  4. Będąc w kraju docelowym staraj się pozwiedzać i zobaczyć najwięcej jak się da, już od samego początku. Nie bój się przy tym rozwiązań typu podróże na stopa - oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku i zasad bezpieczeństwa. Bardzo ułatwia to przemieszczanie się do ciekawych i nie zawsze dostępnych autobusem miejsc. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że po poznaniu cudownych znajomych i przyjaciół z uczelni do której pojechałam, czas na zwiedzanie i eksplorację Cypru zaczął się drastycznie zmniejszać, na korzyść spędzania z nimi czasu i turystyki raczej lokalnej. Dlatego im szybciej zaczniesz podróżować - tym więcej zobaczysz!